Nvidia bez nowych kart dla graczy w 2026 roku. Winny niedobór pamięci

Rok 2026 kończy się bez nowej generacji GeForce. Odświeżenie RTX 50 Super odłożono, a seria RTX 60 ma według doniesień przesunąć się aż na 2028. Powód: pamięć DRAM i HBM idzie przede wszystkim do akceleratorów AI.

Redakcjaaktualizacja: 2 min czytania
Moduły pamięci RAM rozłożone na drewnianym blacie

Jeśli czekałeś w tym roku na nowe GeForce’y — możesz przestać. Według doniesień branżowych Nvidia nie wypuści w 2026 roku nowej generacji kart dla graczy. Odświeżona seria RTX 50 Super została odłożona jeszcze w grudniu 2025, a następna generacja RTX 60 (architektura Rubin) ma według nieoficjalnych informacji trafić na rynek dopiero w 2028 roku.

Dlaczego? Pamięć

Głównym powodem jest niedobór pamięci DRAM i HBM. Producenci pamięci kierują moce produkcyjne tam, gdzie marże są najwyższe — do akceleratorów AI dla centrów danych. Karta dla graczy potrzebuje kilkunastu gigabajtów GDDR, a każda taka partia to pamięć, której nie da się sprzedać drożej w serwerowni. W takiej sytuacji nowa linia konsumencka po prostu się nie opłaca.

ReklamaTechpismo — przejdz do serwisu

Co to oznacza dla kupujących

  • Ceny nie spadną same z siebie. Brak nowej generacji oznacza brak typowej przeceny poprzedniej.
  • RAM i dyski SSD też odczuwają niedobór — to ten sam rynek pamięci.
  • Obecne RTX 50 pozostaną „aktualne” dłużej, więc zakup teraz nie oznacza, że za kwartał karta będzie przestarzała.

Kupować teraz czy czekać?

Jeśli Twoja karta nie radzi sobie z grami, w które grasz — czekanie na RTX 60 to perspektywa ponad roku. Rozsądniej kupić odpowiednią kartę z obecnej generacji i nie przepłacać za najwyższy model, który najszybciej traci na wartości.

Częste pytania

Czy to oficjalna decyzja Nvidii?

Nie. Nvidia nie ogłasza publicznie planów, których nie realizuje. Informacje pochodzą z doniesień branżowych i należy je traktować jako prawdopodobny scenariusz, nie pewnik.

Czy AMD i Intel też wstrzymały karty?

Niedobór pamięci dotyczy całej branży, więc wszyscy producenci odczuwają te same ograniczenia, choć ich plany wydawnicze się różnią.